Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
ZKS Stilon Gorzów


SIATKÓWKA mężczyzn

Początki piłki siatkowej w Gorzowie sięgają 1945 r. Pierwsze sekcje utworzyły wtedy: KS Leśnik i KKS Warta. W 1949 r. powstała także w KS Włókniarz drużyna siatkarska, która uczestniczyła przez pewien czas w rozgrywkach klasy A i B okręgu poznańskiego.

W 1951 r. rozegrano pierwsze mistrzostwa okręgu zielonogórskiego, w których ton nadawały zespoły gorzowskie, a wśród nich KS Włókniarz (II miejsce wśród mężczyzn). W 1952 i 1953 r. KS Włókniarz/Unia zdobył już mistrzostwo województwa.

Dynamiczny rozwój siatkówki rozpoczął się w 1953 r., z chwilą organizacyjnego wyodrębnienia się tej dyscypliny ze związku z koszykówką i szczypiorniakiem. W tym czasie siatkarze Unii wywalczyli prymat w wojewódzkiej klasie A (1954 r.), oraz zajęli dwukrotnie II miejsce (1955 i 1956 r.). Ponadto w 1954 r. drużyna KS Unia zwyciężyła w mistrzostwach Zrzeszenia Sportowego "Unia", w 1955 r. zdobyła Puchar GKKF, a w 1956 r. zajęła I miejsce w Pucharze CRZZ.

W sezonie 1953/54 siatkarze Unii walczyli nawet na turnieju we Wrocławiu o awans do "klasy wydzielonej GKKF" (ówczesnej ekstraklasy), zajęli tam jednak trzecie miejsce. Mimo wszystko, można bez wielkiej przesady stwierdzić, że gorzowski zespół z tamtych lat był jednym z czołowych w Polsce, i klasyfikować można go było w okolicach 13.-15. miejsca w kraju.

Warto też dodać, że w pierwszej połowie lat 50-tych w sekcji siatkarskiej Unii aż roiło się od znanych nazwisk - grali bowiem w Gorzowie reprezentanci Polski: Henryk Bobryk i Jerzy Hanuszewski, oraz Alfred Sosgórnik - późniejszy olimpijczyk z Rzymu (1960 rok - 6. miejsce), ale w ... pchnięciu kulą.

W latach 50-tych zanotowano sporo kontaktów międzynarodowych. Siatkarze Unii grali m. in. z SC Lipsk - mistrzem NRD, z reprezentacją Turcji, a także z czołowymi zespołami z Czechosłowacji i Związku Radzieckiego.

W 1956 r. zespół Unii na barażowym turnieju w Katowicach uzyskał awans do II ligi i w kolejnych latach należał do najlepszych w grupie północnej (1956/57 - IV miejsce, 1957/58 - IV, 1958/59 - II, 1959/60 - II, i V w finale eliminacji do I ligi).

Pierwsze dwa podejścia do ekstraklasy były nieudane. Najpierw, w 1959 r. siatkarze Unii zaprzepaścili szansę na awans, przegrywając 1:3 decydujące spotkanie w Warszawie z tamtejszą Spartą (wcześniej nieoczekiwanie ulegając Chełmcowi Wałbrzych 0:3). Z kolei w 1960 r. okazali się gorsi od Chełmca, Korony Kraków, AZS-u Gdańsk i Warszawianki (trzy pierwsze ekipy uzyskały awans).

Wreszcie w 1961 r. gorzowianie awansowali do I ligi. Najpierw w eliminacyjnych bojach Grupy 4 II ligi pokonali w Gdańsku Bałtyk Gdynia 3:0 (mecz z Portowcem Gdańsk przegrali wo.), potem w Gorzowie kolejno - KKS Kluczbork 3:0, Gryf Toruń 3:1 i AZS Poznań 3:2, następnie na turnieju w Toruniu wygrali z Portowcem 3:1 i Bałtykiem 3:1 (porażka 1:3 z gospodarzami), i na koniec zwyciężyli po 3:0 w Kluczborku z AZS-em i KKS-em.

Druga - finałowa - faza eliminacji przebiegła również po myśli gorzowian. Już na dzień dobry odnieśli oni na własnym parkiecie dwa cenne zwycięstwa (3:1 z Gryfem i 3:2 z Bałtykiem).

W drugim turnieju w Gdańsku Stilon zrobił kolejny krok do ekstraklasy, pokonując 3:0 Huragana Wołomin, 3:1 Gwardię Białystok i 3:1 groźną Warszawiankę. Dopiero w Lublinie, po dwóch kolejnych wygranych meczach (3:0 ze Stalą Stalowa Wola i 3:2 z miejscowym AZS-em) znak "stop" wywiesili gorzowianom zawodnicy Stali Mielec, wygrywając 3:1.

W decydującym turnieju w Toruniu, stilonowcy nie zaprzepaścili historycznej szansy awansu, wygrywając 3:2 z Piastem Legnica, 3:0 z AZS-em Gliwice, i w meczu "o wszystko" 3:1 z Wawelem Kraków. Ostatecznie Stilon zajął II miejsce, awansując wraz ze Stalą Mielec i Warszawianką do I ligi.

W okresie tym (1956-61) trenerami drużyny byli Emil Sieradzki, Jan Śliwka i Ryszard Świątkiewicz. Natomiast trzon pierwszej gorzowskiej drużyny I-ligowej stanowili: Tadeusz Biliński, Romuald Buń, Zdzisław Dudziński, Roman Grochowski, Jerzy Hanuszewski, Michał Koprak, Wojciech Liszewski, Henryk Łużyniecki, Waldemar Różyłło, Kazimierz Rudzewicz, Stanisław Wojciechowicz, Jerzy Wysocki i Albert Żurawski. Nieco wcześniej w Unii występowali także między innymi: Zdzisław Barankiewicz, Henryk Broda, Antoni Detyna, Stanisław Jedyński, Witold Jodko, Ryszard Łaskarzewski, Jan Plust i M. Stolarek.

Debiut w ekstraklasie zakończył się jednak niepowodzeniem. Drużyna nie miała odpowiedniej na I ligę hali, stąd musiała swoje mecze rozgrywać w Zielonej Górze i Szczecinie. Miało to zapewne duży wpływ na postawę gorzowskiego debiutanta. Jedynie w jednym spotkaniu urwał on 2 sety rywalom, w pozostałych przegrał po 0:3 i 1:3.

W sezonie 1962/63 stilonowcy nie poradzili sobie nawet w II lidze (Lidze Terytorialnej), wygrywając jedynie spotkania z HKS-em Szopienice, Włókniarzem Bielsko-Biała, Admirą Gorzów i AZS-em Wrocław (dwukrotnie). Dziewiąte - spadkowe miejsce - nie było powodem do dumy, tym bardziej, że ósmą, "bezpieczną" lokatę zajął drugi gorzowski zespół - Admira.

Jednak nie dane było zespołowi Admiry wystartować w kolejnym sezonie w II lidze, gdyż ta została zlikwidowana. Utworzono zamiast niej klasy okręgowe (o zasięgu wojewódzkim), których mistrzowie mieli uczestniczyć w eliminacjach o awans do ekstraklasy.

Zatem w 1963 r., wraz ze spadkiem do klasy "O", nastąpił regres siatkówki w Stilonie. Zespół gorzowski zajmował co prawda czołowe lokaty w województwie (1964 - II, 1965 - IV, 1966 - II, 1967 - II), ale jak się okazało podczas eliminacji o awans do I ligi w 1966 r., nie prezentował zbyt wysokiego poziomu.

Trzon zespołu tworzyli wówczas (1966-69): A. Bosiacki, Franciszek Buchajczyk, Stanisław Dziuk, Jerzy Gesternkorn, Jan Kołakowski, Zbigniew Kowalczyk, Stefan Krauze, Władysław Kuszwara, Wojciech Liszewski, Leszek Pawluć, Franciszek Sinkowski, Lech Skrzypek, Zbigniew Szadej, oraz Stanisław Woźniak.

Od 1967 r. Stilon grał już w nowo utworzonej lidze międzywojewódzkiej (zielonogórsko-szczecińskiej, potem zielonogórsko-koszalińskiej i zielonogórsko-poznańskiej), gdzie również plasował się w czołówce (1968 - I, 1969 - I, 1970 - III, 1971 - I, 1972 - IV, 1973 - IV, 1974 - III, 1975 - V), ale w eliminacjach do utworzonej ponownie w końcu lat 60-tych II ligi, nie odegrał większej roli. W okresie tym, w lidze MW występowały także inne gorzowskie zespoły: Admira i Stal (w pierwszej połowie lat 70-tych).

W 1975 r. sekcję siatkarską ZKS Stilon przekazano do AZS-AWF - gdzie również kilkakrotnie próbowano bez skutku walczyć o II ligę. Pojawiali się stopniowo nowi, utalentowani siatkarze: Roman Borówko, Ireneusz Kłos, Marek Czubiński. Brak silnej ligowej drużyny w Gorzowie, zmusił ich jednak do wyjazdów: Borówko i Czubiński wylądowali w Stali Stocznia Szczecin, a Kłos w Gwardii Wrocław. Wszyscy ci zawodnicy zdobywali w nowych klubach tytuły MP.

W 1983 r. postanowiono ponownie przekazać sekcję do ZKS Stilon. Drużyna stopniowo wzmacniana, przeszła jak burza rozgrywki ligi międzywojewódzkiej sezonu 1983/84, a następnie sezonu 1984/85. Przez dwa cykle rozgrywek, Stilon na 64 mecze wygrał ... 64, uzyskując bilans setów 192:16 (!).

Pojawili się w Gorzowie m. in. Marek Cholawo, Jan Gumienny i Jacek Kuźmiński ze Stali Stocznia Szczecin, Robert Kowalski z AZS-u Częstochowa i Paweł Rozesłaniec z Posnanii. Skład uzupełniali: Sławomir Biały, Leszek Kozyr, Leszek Krawiecki, Waldemar Malinowski, Mariusz Mrówczyński, Jerzy Pietrzyk, oraz Paweł Raczyński.

Jednak aby awansować do II ligi, trzeba było przejść dwustopniowe baraże. W 1984 r. gorzowianie odpadli podczas turnieju w Koszalinie, dopiero rok później, nie bez problemów, dotarli w końcu po 23 latach na centralny szczebel rozgrywek (trenerem niebiesko-białych był wówczas Marian Świątek). O tym, że łatwo nie było, świadczą wyniki spotkań: 3:0 z AKS Niwka Sosnowiec, 3:1 z Dozametem Nowa Sól, 3:1 ze Stalą Grudziądz, 1:3 z Granicą Kętrzyn, 3:2 z Górnikiem Radlin, 3:0 wo. z Gwardią Szczytno. Początkowo Stilon w finale eliminacji zajął trzecie, nie premiowane awansem miejsce. Później jednak, po proteście gorzowian, wynik spotkania Stilon - Gwardia (3:1) zweryfikowano na 3:0 wo., z powodu gry w drużynie ze Szczytna nieuprawnionego zawodnika. Tym sposobem Stilon wyprzedził w bilansie setów Górnika Radlin.

Przeciwnikami Stilonu w latach 1983-85 w III-ligowych bojach były tak "egzotyczne" ekipy, jak: Znicz Gorzów, Olimpia Sulęcin, Technik Strzelce Krajeńskie, Pocztowiec Poznań, Pancerni Poznań, Kwatermistrz Poznań, AZS WSP Szczecin, Gwardia Piła, Budowlani Koszalin, Victoria Września, Stal Stocznia II Szczecin, czy Granit Świdwin.

W 1986 roku do drużyny dołączył Marek Czubiński (powrót ze Szczecina), a także ... bohater "afery" z barażów o II ligę - Janusz Malinowski (z Gwardii Piła), i drużyna zajęła już II m-ce w II lidze, za Wifamą Łódź.

W sezonie 1987/88 stilonowcy grali już w ekstraklasie, wygrywając dzięki znakomitemu finiszowi na początku 1987 r., rozgrywki II-ligowe przed Baildonem Katowice i Avią Świdnik.

Jednak występ wśród najlepszych polskich zespołów okazał się nieudany. Mimo wzmocnienia składu Andrzejem Przeździeckim z AZS-u Olsztyn oraz zaangażowania znanego trenera Wojciecha Góry, nie udało się zająć bezpiecznego miejsca w tabeli.

Do plusów sezonu 1987/88 należy zaliczyć nabranie doświadczenia przez młodych, utalentowanych zawodników - Romana Bartuziego, Dariusza Chybika i Andrzeja Dworczanina, oraz pozyskanych rok wcześniej z MKS MDK-u Warszawa Witolda Romana i Marcina Zarzyckiego.

Pierwszoligowy zespół siatkarzy Stilonu - rok 1987. W górnym rzędzie stoją: Ryszard ŚWIĄTKIEWICZ (trener), Jan GUMIENNY, Jacek KUŹMIŃSKI, Wacław BOROWY (kierownik drużyny), Janusz MALINOWSKI, Paweł ROZESŁANIEC, Andrzej DWORCZANIN, Witold ROMAN, Jerzy GESTERNKORN (II trener). W dolnym rzędzie: Leszek KRAWIECKI, Robert KOWALSKI, Marek CZUBIŃSKI, Marek CHOLAWO, Marcin ZARZYCKI, Paweł RACZYŃSKI.

Hitem sezonu był pojedynek Stilonu z Hutnikiem Kraków. Na mecz z mistrzem Polski przyszła do hali rekordowa liczba ponad 1.800 widzów. Wynik meczu, trwającego ponad 2,5 godziny, był niemałą sensacją (3:2), podobnie zresztą jak gładkie zwycięstwa 3:1 i 3:0 nad świetnym zespołem Stali Stocznia.

To chyba od 1988 r. rozpoczęła się dobra passa gorzowskich siatkarzy w pojedynkach z sąsiadami zza miedzy. Od tej pory większość ważnych spotkań na linii Gorzów-Szczecin wygrywali, zwykle niżej notowani, stilonowcy.

W latach 1988-92 siatkarze Stilonu uczestniczyli w rozgrywkach II ligi i, po reorganizacji systemu rozgrywek, I ligi grupy B. W sezonie 1988/89 nowy trener, Ryszard Doniek, zapowiadał powrót do ekstraklasy, skończyło się jednak tylko na III m-cu. Z kolei w sezonie 1989/90, Stilon musiał ciężko walczyć o awans do Grupy B I ligi (zespoły walczące o miejsca 9-16), jednak dzięki dobrej postawie przede wszystkim Bartuziego, Gumiennego, Pawła Kadłubowskiego, Kowalskiego, Macieja Nowaka i Przeździeckiego, oraz młodych: Artura Chaberskiego i Dariusza Chmielenki, udało się wywalczyć II lokatę za łódzką Wifamą.

Rok później los nie był już tak łaskawy dla gorzowian. Silny, bo wzmocniony Borówką i Jarosławem Wojczukiem (obaj Stal Stocznia) zespół zaczął nieźle, bo po 12 kolejkach miał na koncie 8 zwycięstw i 4 porażki. Potem jednak nastąpiła nieoczekiwana seria dramatycznych porażek - 2:3 w Łodzi z Wifamą, 1:3 w Warszawie z Legią, i w poczynania gorzowian wkradła się nerwowość.

Mimo, iż zespół gorzowski był faworytem spotkań playoff z Legią (wygrał pierwszy wyjazdowy mecz 3:1), to odpadł, przegrywając 3 z kolejnych 4 spotkań, w tym dwa po tie-breaku. Z kolei w decydujących o utrzymaniu spotkaniach z wrocławską Gwardią, Stilon w trzech meczach nie miał już nic do powiedzenia.

Zatem kolejny sezon stilonowcy musieli przeznaczyć na II-ligową banicję. Znów trzeba było jeździć do takich miejscowości, jak: Piła, Ozorków, Grudziądz, Międzyrzecz i Wieluń, czy też grać z rezerwami AZS-u Olsztyn. Jedynie w jednym na 36 spotkań, stilonowcy doznali goryczy porażki, pozostałe mecze były raczej zwykłymi sparringami dla Stilonu. Cieszyć mogło jedynie to, że w sezonie 1991/92 dużo okazji do gry mieli tacy zawodnicy jak: Jerzy Boguta, Karol Hachuła, Paweł Kozłowski, Tomasz Paluch. W kolejnych sezonach niektórzy z nich stanowili już o sile ekstraklasowego Stilonu.

Zespół siatkarzy Stilonu - zwycięzcy rozgrywek drugoligowych sezonu 1991/92. Stoją od lewej: Roman BARTUZI, Jarosław WOJCZUK, Karol HACHUŁA, Paweł KOZŁOWSKI, Marcin ZARZYCKI, Dariusz CHMIELENKO, Maciej NOWAK. W dolnym rzędzie: Waldemar KUCZEWSKI (trener), Jerzy BOGUTA, Andrzej DWORCZANIN, Robert KOWALSKI, Andrzej ZAWOJSKI (masażysta).

Bardzo dramatyczny przebieg miały rozgrywki Serii B I ligi sezonu 1992/93. Zdecydowanym faworytem był zespół ze Szczecina, liczyć miał się Chemik Kędzierzyn-Koźle, a stawkę uzupełniały solidne siatkarskie "firmy", jak: Baildon Katowice, Resovia Rzeszów, Hutnik Kraków, Legia Warszawa, Avia Świdnik. Gorzowian mało kto widział w pierwszej "trójce" na koniec sezonu.

Jednak początek rozgrywek był dla Stilonu wyśmienity - 3:2 i 3:0 z Chemikiem, 3:0 i 3:2 w Rzeszowie, 3:1 i 3:0 z Hutnikiem, dopiero w Szczecinie lekcji siatkówki udzielili stilonowcom zawodnicy miejscowej Stali Stocznia.

Potem przyszły kolejne porażki: z Avią, Baildonem, Chemikiem, Hutnikiem, Legią. Jednak udało się zająć II miejsce na koniec sezonu zasadniczego. A to oznaczało, że w półfinale zespół trenowany przez Walerego Krawczenkę uniknie spotkań ze Stalą Stocznia.

Półfinał playoff okazał się "spacerkiem" dla gorzowian. Baildon w 3 meczach ugrał jedynie dwa sety. Pozostało czekać na finał i kolejne "derbowe" mecze z drużyną ze Szczecina.

"Gorzowski huragan zmiótł Stocznię": tak zatytułowała "Gazeta Lubuska" relację z pierwszych spotkań finału Serii B w Szczecinie. W hali tamtejszego WDS-u doszło do niesamowitych wydarzeń. Zespół gospodarzy, absolutny faworyt, naszpikowany gwiazdami, byłymi reprezentantami Polski, z Wojdygą, Kasprzakiem, Czają, Czerlonkiem, uległ Stilonowi 0:3 i 0:3 (!). Teraz to zespół gorzowski z Bartuzim, Bogutą, Tomaszem Borczyńskim, Dworczaninem, Hachułą, Kowalskim, Nowakiem, Paluchem, Wojczukiem i Zarzyckim w składzie stał się faworytem. Gorzowianie nie zmarnowali już tej szansy. Co prawda, w decydującym, trzecim spotkaniu, rozgrywanym u siebie, przegrali pierwszego seta, ale potem rozbili szczecinian, awansując po pięciu latach do ekstraklasy.

W sezonie 1993/94 stilonowcy, startujący trzeci raz w historii na najwyższym szczeblu ligowym, zajęli VI miejsce, utrzymując się bez większych problemów. Pojawili się w zespole pierwsi w historii sekcji obcokrajowcy: Siergiej Gołotow i Nikołaj Mariaskin. Jednak po sezonie tym odszedł Walery Krawczenko, gdyż działacze postanowili zawalczyć o pierwszą czwórkę, i ściągnęli nie byle kogo, bo słynnego "Kata" - Huberta Wagnera.

Pod wodzą trenera Wagnera w sezonie 1994/95 stilonowcy zajęli najwyższą z dotychczasowych lokat w rozgrywkach I-ligowych - piątą. Pozostał jednak spory niedosyt, "czwórka" była niezwykle blisko, zabrakło jednak trochę szczęścia w meczach 13. kolejki z AZS-em Częstochowa (2:3 i 1:3).

Przed sezonem 1995/96 w gorzowskim klubie panował smutek. Odszedł z powodów "alkoholowych" trener Wagner (jego miejsce zajął Waldemar Wspaniały), do Szczecina wyjechali Bartuzi i Wojczuk, a z klubem nie porozumiał się Hachuła, decydując się na roczny rozbrat z siatkówką. Zespół Stilonu pozyskał wprawdzie Zdzisława Olejnika, wielokrotnego mistrza Polski z AZS-em Częstochowa, ale i tak z góry było wiadomo, że o utrzymanie będzie bardzo ciężko, gdyż poza Olejnikiem, jedynie Nowak, Jerzy Zwierko i Mariaskin mieli pierwszoligowe doświadczenie. Nie udało się pozyskać zawodników ze Wschodu, stąd z konieczności trzeba było postawić na młodzież: Marcina Kobiałkę z Jokera Piła, wychowanków: Radosława Maciejewicza, Sebastiana Świderskiego, oraz pozyskanych wcześniej Arkadiusza Marka, Eryka Matuszaka i Mariusza Wójcika.

Początek był fatalny. Stilon przegrał 12 pierwszych meczów, zdobywając ledwie sześć setów. Przełom nastąpił w kolejnych seriach spotkań - Stilon pokonał dwa razy do zera Czarnych Radom i Mostostal Kędzierzyn, oraz raz wygrał z Morzem Szczecin. Pojawiła się szansa na zajęcie bezpiecznego 6. miejsca, gdyż kędzierzynianie i szczecinianie (mający naszpikowane gwiazdami składy) grali dramatycznie słabo, a i radomianie dalecy byli od swojej "normalnej" dyspozycji.

Walka o utrzymanie miała się jednak rozstrzygnąć w grupie "dolnej". Początek był spodziewany, Stilon przegrał w Radomiu 0:3 i 1:3, potem jednak odniósł sensacyjne zwycięstwo w Szczecinie 3:1 (w drugim meczu Morze cudem wygrało tie-breaka i całe spotkanie 3:2), i nagle okazało się, że do utrzymania "wystarczy" już tylko wygrywać u siebie. Na pierwsze spotkanie z Czarnymi do gorzowskiej hali przyszedł nadkomplet widzów. Przeżyli oni jednak duże rozczarowanie. Zespół radomski, nieszczególnie radzący sobie w halach rywali, wygrał po zaciętej walce 3:2 (!). Co prawda drugi mecz Stilon wygrał gładko 3:0, ale po następnej kolejce spotkań (0:3 i 0:3 w Kędzierzynie) to gorzowianie mieli "nóż na gardle". Tym bardziej, że czekały ich mecze z nieobliczalnym Morzem.

Pierwsze spotkanie było jednym z najbardziej dramatycznych, jakie rozegrano w gorzowskiej hali przy ul. Czereśniowej. Oto po dwóch gładko wygranych setach, 2:0 prowadziło Morze. W trzecim, rozbity zespół gorzowski przegrywał 8:12, po chwili zerwał się doprowadzając do stanu 12:12, ale po kilku minutach było już 12:14.

Pierwszego i drugiego setbola gorzowianie wybronili, w trzecim dwukrotnie szczecinianie mieli piłkę po swojej stronie siatki (!), jednak ani Marek Fornal, ani Leszek Czerlonek nie potrafili trafić w boisko.

Po chwili, po świetnej i ofiarnej grze w obronie, oraz kolejnych autowych atakach Morza było 14:14. Potem zaczęło się "gotować" w głowach gości i zrobiło się 15:14. Jeszcze kilka setboli dla Stilonu, kolejny atak Gierczyńskiego w aut i 16:14. Mecz zdawał się zaczynać od początku, mimo iż to Morze wciąż wygrywało w setach 2:1.

Czwarty set miał podobny przebieg. Równiej i skuteczniej grający goście wygrywali 5:4, 6:5, 7:6, a po chwili już 10:7. Jednak ponownie zaczęły dziać się w gorzowskiej hali rzeczy dziwne. Trener szczecinian co chwilę wprowadzał zmiany, co chwilę "szachował" swoimi gwiazdami - Bartuzim, Fornalem, Wojczukiem, Janczakiem, Wojdygą, Czerlonkiem - jednak ci, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zaczęli posyłać znów piłki na dalekie auty, a nawet w trybuny (!). Zrobiło się 10:10, 12:10, a za chwilę 14:10 dla Stilonu. Teraz to gorzowianom zaczęły trząść się ręce, Olejnik nie skończył dwóch łatwych piłek, i zrobiło się 14:12. Przy akompaniamencie gwizdów Gierczyński znów nie wytrzymał, i zrobiło się 2:2 w setach.

Tie-break był już prawdziwą męką dla osób z problemami sercowymi. Wyczerpani zawodnicy co rusz popełniali błędy, akcje trwały bardzo długo, raz prowadzili gospodarze, a raz goście. Po kilku nieudanych akcjach Morza Stilon wyszedł na prowadzenie 10:7, a później 13:10. Wtedy znów zerwał się zespół szczeciński, zrobiło się 14:13, ale ostatnia akcja znów potoczyła się po myśli Stilonu, i to miejscowi siatkarze wygrali cały mecz 3:2.

Dzień później Stilon bez problemu rozbił Morze 3:1. Tydzień później w pojedynku "o 6. miejsce" przegrał jednak w Radomiu 0:3 i 1:3.

Potem została już tylko walka w playoff o miejsce VII. I tu nieoczekiwanie, Mostostal dwa razy pokonał tak dzielnie walczący dotąd Stilon 3:0 i 3:0. Po trzeciej porażce, gorzowscy siatkarze mogli już przygotowywać się do rozgrywek Serii B.

Przed rozgrywkami sezonu 1996/97 wiadomo było, że kwarantanna Stilonu potrwa tylko rok. Wrócili bowiem ze Szczecina Bartuzi i Wojczuk, z Kędzierzyna Borczyński, treningi wznowił także Karol Hachuła. Zespół gorzowski fachowcy uważali za zdolny powalczyć nawet o medal w ekstraklasie. Na razie jednak trzeba było wygrać rozgrywki w niższej klasie.

Udało się to bez większych problemów. Większy opór postawili (i to tylko u siebie) jedynie siatkarze AZS-u Olsztyn i Jastrzębia Borynia. Z siatkarzami ze Śląska w finale playoff Stilon wygrał 3:1, 3:0 i 3:1, powracając po roku do Serii A.

Wielkim sukcesem były rozgrywki o Puchar Polski. Stilon pokazał w nich, że gdyby grał w tym roku w ekstraklasie, mógłby nieźle "namieszać". Po pokonaniu Politechniki Poznań i Skry Bełchatów, gorzowianie wyeliminowali kolejno: Morze Szczecin (3:2) i Mistrza Polski - Kazimierz-Płomień Sosnowiec (3:2). Znaleźli się w turnieju finałowym w Radomiu, gdzie ich półfinałowym rywalem był najlepszy ówcześnie zespół w lidze: AZS Częstochowa. I właśnie w półfinale doszło do wielkiej sensacji. Stilon, grając bez kompleksów, pokonał grającą w AZS-ie "reprezentację Polski" 3:2.

Następnego dnia, już w wielkim finale, los AZS-u podzielił Mostostal Kędzierzyn, ulegając 0:3 (pierwsze dwa sety po dramatycznej walce wygrane przez gorzowian "na przewagi", a ostatni 15:0). Po meczu publiczność radomska zgotowała przedstawicielowi Serii B wielką owację.

Stilon Gorzów - zdobywca Pucharu Polski 1997. Stoją od lewej: Marcin ZARZYCKI (II trener), Waldemar WSPANIAŁY (trener), Zdzisław OLEJNIK, Nikołaj MARIASKIN, Karol HACHUŁA, Marcin KOBIAŁKO, Roman BARTUZI, Arkadiusz WODNICZAK (masażysta), Marek CZUBIŃSKI (kierownik drużyny). W dolnym rzędzie: Sebastian ŚWIDERSKI, Jerzy ZWIERKO, Radosław MACIEJEWICZ, Eryk MATUSZAK, Tomasz BORCZYŃSKI, Jarosław WOJCZUK.

W nagrodę za zdobycie PP (i awans do ekstraklasy) gorzowskiemu Stilonowi przyznano organizację meczu eliminacji do ME Polska - Izrael. Biało-czerwoni gładko wygrali 3:0 - w setach 15:8, 15:8, 15:9, a skład Polaków wyglądał następująco: Bartuzi, Stelmach, Legień, Nowik, Roman, Murek - Gierczyński, Nowak, Świderski, Gruszka. Goście wystąpili w zestawieniu: Cohen, Al. Grinberg, Ar. Grinberg, Katz, Alvas, Baram - Manor, Zimet, Dubrov, Artmenko.

Lata 1997-2000 to apogeum osiągnięć męskiej siatkówki w Gorzowie. Stilon zdobył w tym czasie oprócz PP srebrny (2000 r.) i brązowy (1999 r.) medal w rozgrywkach ligowych, a także dwukrotnie uczestniczył w grupach półfinałowych pucharów europejskich.

W sezonie 1997/98 po pierwszej rundzie spotkań (18 zwycięstw i zaledwie 4 porażki) zespół Stilonu zdecydowanie prowadził w lidze. Wydawało się, że medal, a nawet tytuł MP jest w zasięgu ręki. Niezrozumiały i skomplikowany system rozgrywek (w drugiej rundzie grano "od zera") oraz przemęczenie zespołu wojażami po Europie, spowodowały jednak zajęcie dopiero VI miejsca w końcowej tabeli. A przecież w trakcie sezonu Stilon pokonał późniejszego mistrza - Mostostal - 3:0 i 3:0 w Gorzowie, oraz 3:1 na wyjeździe, wicemistrza - Morze Szczecin 3:0, AZS Częstochowa 3:0 i 3:2 u siebie, oraz 3:1 na wyjeździe, Stal Nysa 3:0 i 3:2 u siebie, oraz 3:2 w Nysie ...

Początek sezonu 1998/99 był z kolei dość pechowy. Kilku zawodników trapiły kontuzje, pozostali nie byli w formie, stąd Stilon długo okupował środkowe i dolne rejony tabeli. Na szczęście druga runda była już w miarę udana, stąd udało się zająć IV miejsce po sezonie zasadniczym. Dało to handicap w ćwierćfinale playoff, tj. trzeci decydujący mecz u siebie. Stilon wykorzystał ten atut, wygrywając z Czarnymi decydujący mecz 3:0 (2:1 w playoff), i awansował po raz pierwszy w historii do strefy medalowej. Tam czekał już AZS Częstochowa.

Półfinałowy mecz w Gorzowie był jednym z lepszych widowisk nie tylko tamtego sezonu. Hachuła, Kobiałko, Maciej Kowalczuk, Oktawian Krzyżanowski, Wiktor Sidelnikow, Maciejewicz, Świderski, Wojczuk i Zwierko długo stawiali opór Nowakowi, Gruszce, Panasowi, Stelmachowi i spółce, jednak jeszcze tym razem zawodnicy częstochowscy byli minimalnie lepsi, i stilonowcom pozostała walka o brąz z odwiecznym rywalem ze Szczecina.

Pierwszy mecz miał niezwykle dramatyczny przebieg. Stilon przegrał pierwszego seta, ale potem kolejne dwa wygrał, i w czwartym prowadził już 18:12. Wtedy gorzowski "pociąg" stanął, Morze odrobiło straty, doprowadziło do tie-breaka, w którym także pewnie wygrało.

Przed drugim pojedynkiem w hali szczecińskiego WDS-u wydawało się, że Stilon po takiej porażce się nie podniesie. Jednak tym razem mimo prowadzenia 2:1 w setach Morza, to gorzowscy siatkarze wygrali gładko czwarty set, a następnie tie-break 15:13, i przed meczami w Gorzowie był remis.

Spotkania w hali przy ul. Czereśniowej były kolejnymi z serii dramatycznych potyczek gorzowsko-szczecińskich. Pierwsze, po ciężkiej walce "na przewagi" wygrał pewnie Stilon 3:1. Medal był już bardzo blisko. Jednak w niedzielnym pojedynku pierwsze dwa sety zdecydowanie wygrało Morze (pierwszy w rekordowym stosunku 40:38), i wydawało się, że sprawa medalu rozstrzygnie się w Szczecinie.

I ponownie, tak jak to wiele razy bywało, Stilon "podniósł się" w połowie trzeciego seta. W końcówce czwartego i piątego seta gorzowianie dominowali już wyraźnie, stąd nadkomplet publiczności po wygranej 15:10 w tie-breaku mógł odśpiewać "Sto lat".

Pierwszy medal dla gorzowskiej siatkówki zdobyli: Karol Hachuła, Marcin Kobiałko, Krzysztof Kocik, Maciej Kowalczuk, Oktawian Krzyżanowski, Radosław Maciejewicz, Zdzisław Olejnik, Wiktor Sidelnikow, Sebastian Świderski, Jarosław Wojczuk i Jerzy Zwierko oraz trener Waldemar Wspaniały.

Kolejny sezon przebiegał podobnie. Do 15. kolejki Stilon grał dość przeciętnie, by potem włączyć "drugi bieg". Gorzowianie wygrali m. in. z Mostostalem 3:1, Skrą 3:1, Czarnymi 3:0, Legią 3:0, i zakończyli sezon zasadniczy ponownie na IV miejscu. W ćwierćfinale Stilon nie miał problemu z przejściem ... Morza (3:1 w Szczecinie i 3:0 w Gorzowie), natomiast w półfinale doszło do wielkiej sensacji - gorzowscy siatkarze wyeliminowali z walki o złoto MP AZS Częstochowa.

Pierwszy mecz zgodnie z przewidywaniami wygrali zawodnicy AZS-u, drugi zakończył się jednak udanym rewanżem Stilonu, toteż następnego tygodnia hala w Gorzowie pękała w szwach.

Pierwsze (trzecie z kolei) spotkanie było prawdziwym horrorem, ale dzięki fenomenalnej grze Karola Hachuły, Stilon wygrał 3:2. W niedzielnym pojedynku to jednak AZS był górą, gładko pokonując Stilon 3:0.

Za to piąte spotkanie przeszło wszelkie oczekiwania najbardziej wybrednych kibiców siatkarskich. Mecz był godny pojedynku o Mistrzostwo Polski. Raz wygrywali seta gorzowianie, raz gospodarze. W tie-breaku długo prowadził bezbłędnie grający Stilon, ale znów "coś" się zacięło. Tym razem to AZS wyszedł na prowadzenie, i miał nawet piłkę meczową. Dwa udane bloki rozgrywającego Stilonu, Jerzego Zwierki, dały jednak sensacyjny triumf Stilonowi.

W pojedynkach o tytuł MP gorzowianom nie poszło już tak dobrze, jednak gdyby w drugim meczu w Kędzierzynie, przy stanie 2:2 i 12:9 w tie-breaku Stilon "dowiózł" wygraną do końca, to kto wie ...

Srebrny medal MP wywalczyli niemal ci sami zawodnicy: nie było jedynie Krzyżanowskiego i Sidelnikowa, a zastąpili ich Paweł Maciejewicz, Łukasz Kruk i Michał Ozimiński. Trenerem był Andrzej Kaczmarek.

Rodzinne zdjęcie Stilonu Gorzów - wicemistrzów Polski w siatkówce mężczyzn na 2000 rok. W górnym rzędzie stoją: dyrektor klubu Henryk BABIJ, masażysta Arkadiusz WODNICZAK, asystent trenera Nikołaj MARIASKIN, trener Andrzej KACZMAREK, Zdzisław OLEJNIK, Krzysztof KOCIK, Michał OZIMIŃSKI, Maciej KOWALCZUK, oraz Marcin KOBIAŁKO. W przysiadzie: Łukasz KRUK, Sebastian ŚWIDERSKI, Jerzy ZWIERKO, Paweł MACIEJEWICZ, Karol HACHUŁA i Jarosław WOJCZUK. Na pierwszym planie Radosław MACIEJEWICZ.

Przynależność do krajowej czołówki od połowy lat 90-tych stilonowcy potwierdzili kilkakrotnie w rozgrywkach o Puchar Polski, kwalifikując się do turniejów finałowych (najczęściej z udziałem czterech zespołów): 1994 - Częstochowa - IV m-ce, 1997 - Radom - I m-ce, 1998 - Częstochowa - II m-ce, 1999 - Sosnowiec - V-VIII m-ce, 2000 - Gorzów - II m-ce, 2001 - Kędzierzyn-Koźle - III-IV m-ce.

Od sezonu 2000/01 nastąpił powolny upadek gorzowskiej siatkówki. Nieudolność działaczy, brak zainteresowania miasta, przekształcenia w zakładach patronackich (rezygnacja ze wspierania sportu) doprowadziły do spadku wicemistrza Polski do Serii B. Do Kędzierzyna (później do Włoch) wyjechał Świderski, do Sosnowca (później do Izraela) - Hachuła, w kolejnych sezonach Gorzów opuścili także zasłużeni dla tutejszej siatkówki Wojczuk, Olejnik, Zwierko i bracia Maciejewiczowie ...

W sezonie 2000/01 Stilon brał udział w rozgrywkach już zawodowej ekstraklasy (PLS), jednak w dziwnych okolicznościach ("frajerska" porażka w Wołominie ze Stolarką, a potem dwie niespodziewane przegrane w barażowych pojedynkach ze Skrą Bełchatów) spadł z ligi, mimo kolejnych ... dwóch wygranych z Morzem Szczecin, oraz sprowadzenia z Kazimierza Płomień Sosnowiec na decydującą fazę sezonu Karola Hachuły. Grali wówczas w Stilonie także: Kobiałko, Kocik, Kowalczuk, P. Maciejewicz, R. Maciejewicz, Olejnik, Ozimiński, Wojczuk, Zwierko, oraz pozyskani przed sezonem: Marcin Lubiejewski, Szymon Żurawski, i kolejni Rosjanie: Edward Sienin i Igor Zajcew.

Jeszcze w sezonie 2001/02 (w składzie z powracającymi Bartuzim, Borczyńskim, wychowankami Michałem Gacą, Tomaszem Potopą, Leszkiem Waścińskim, Markiem Ziarkowskim, Serbem Duszanem Ilićem, oraz Rosjaninem Siergiejem Sosninem) gorzowski Stilon bez problemów powrócił do Serii A. Od nowego sezonu zespół musiał już jednak występować pod szyldem Gorzowskie Towarzystwo Piłki Siatkowej - GTPS. Po kolejnym spadku, od 2003 r. występuje, opierając się na tzw. armii zaciężnej, w Serii B.

Do najwybitniejszych zawodników Stilonu na przestrzeni lat należeli: Henryk Bobryk, Jerzy Hanuszewski, Jan Śliwka, Roman Grochowski, Wojciech Liszewski, Jerzy Wysocki, Albert Żurawski, Stanisław Woźniak, Jerzy Gesternkorn, Roman Borówko, Marek Czubiński, Robert Kowalski, Roman Bartuzi (126-krotny reprezentant Polski), Witold Roman, Andrzej Dworczanin, Marcin Zarzycki, Karol Hachuła, Maciej Nowak, Jarosław Wojczuk, Tomasz Borczyński, Zdzisław Olejnik, Jerzy Zwierko, Nikołaj Mariaskin, Radosław Maciejewicz, oraz Sebastian Świderski (zdobywca tytułów "najlepszego siatkarza ligi").

Twórcami sukcesów stilonowskiej siatkówki w różnym okresie jej rozwoju byli następujący szkoleniowcy: Jerzy Kućko, Władysław Kosowicz, Henryk Łużyniecki, Emil Sieradzki, Jan Śliwka, Ryszard Świątkiewicz, Stanisław Woźniak, Jerzy Walczak, Jerzy Gesternkorn, Marian Świątek, Walery Krawczenko, Waldemar Wspaniały, Andrzej Kaczmarek i inni.

Statystyki